![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
nie-chciana 11.06.2005 chyba wygrałam...a przynajmniej jestem na najlepszej drodze ku temu :) pozdrawiam chciana 2005-06-11 03:49:44 skomentuj (6) 02.12.2004 Prosicie o ostatnią notkę. Proszę bardzo. Zostawiłam tego bloga, gdyż postanowiłam zerwać z przeszłością. Chciałam najpierw spróbować tego dokonać a potem pożegnać sie na dobrze. Z tym pierwszym wyszło, ale z tym drugim niestety nie, gdyż nie mam czasu na nic, nawet na necie nie siedzę tak często jak kiedyś. Trzymajcie sie dziewczyny, jestem z wami. Wierzę, ze wygracie życie.... Całuję was Aga 2004-12-02 19:47:07 skomentuj (13) Odwet.......... - Hmmmmmm......Nie-chciana...... a kto to? - Nie wiem....... a czemu pytasz - A tak sobie, gdzieś kiedyś o niej słyszałam - A co słyszałaś, że teraz o nią pytasz? - Nie pamiętam, pewnie nic ważnego, pewnie to jakaś zbuntowana nastolatka - Zbuntowana? A skąd to okreslenie jej? - A bo wiesz jaka jest dzisiejsza młodzież, heh - No wiem, wiem, nie dosć, ze ma być wszystko tak jak oni chcą, to jeszcze jak dopną swego to i tak im się to nie podoba i dalej się buntują, dziwna rasa - No dziwna, dziwna, ale ona podobno była jeszcze gorsza..... - Jeszcze gorsza, o matko, to można być jeszcze gorszym od buntującej się nastolatki? - A no można, wiem ze to niewyobrażalne, ale z tego co słyszałam, to ona jest przykładem tego co jest jeszcze gorsze od zbuntowanych nastolatków - Tak? A po czym takie sugestie, przecież jej nie znasz - Słuchaj ja jej nie znam, ale mówiłam Ci ze słyszałam o niej. Ona podobno nie dość, ze się buntowała, chciała być we wszystkim najlepsza, piękna, mądra, by wszystko szło zawsze po jej myśli, by wszyscy robili co ona każe i co chce, a do tego co najgorsze, to świrowała na temat swojej wagi, mówię ci ona miała bzika na ten temat i to ją doprowadziło do takiego stanu, że szkoda gadać - no to co niby takiego robiła? Do jakiego ja to stanu doprowadziło? - Ach nic mi nie mów, z tego co słyszałam, to nie dość ze wyniszczyła siebie fizycznie i psychicznie, to jeszcze rodzinę doprowadziła do podobnego stanu, ona była potworna, gorsza niż tyran - Ojej, to tej odmiany nie znałam. I co mówisz, ze nie wiesz co się z nią stało? Nie zagłodziła się jeszcze na śmierć, przez tą potrzebę bycia piękną i szczupłą? - No nie wiem, ale raczej nie zagłodziła, bo z tego co niedawno słyszałam, to wpadła w bulimię , więc może się zarzygała na śmierć... - Brak mi słów, nic mi więcej nie mów, bo mi się jeszcze cos stanie od tego słuchania o niej. No psychol jakich mało... - A no psychol..... No właśnie, ten psychol, co się z nim stało? To chyba ja powinnam to najlepiej wiedzieć, ale niestety nie wiem. Przecież nie-chciana była częścią mnie. Była? A może nadal jest? Nie wiem naprawdę nie wiem, nie wiem co się z nią stało, gdzie się podziewa i co robi. Może odeszła, w co bardzo wątpię, mimo iż tak bardzo się starałam by sobie poszła ode mnie, by dała mi żyć, ale ona siedziała we mnie bardzo głęboko. Może się gdzieś ukrywa, a może znalazła nową ofiarę. Ja już jej nie czuje, Nie-chcianej nie ma i mam nadzieję, ze już nie powróci. Teraz jestem ja. Tak ja, mimo iż bardzo odmieniona przez Niec-chciana to nadal ja , czuje to. Nie-chcianą trzeba zlikwidować i wszystko co się z nią wiąże trzeba wywalić by nie miała do czego wracać. Niestety nie mogę zrobić tego za jednym razem, to by było zbyt drastyczne. Trzeba to robić powoli, krok po kroku. Tak jak ona mnie zabijała tak ja ja teraz, powolutku.....powolutku..... p.s. pytanie ode Mnie: o czym mogę zrobić stronę internetowa, bo Ja mam ochotę zrobić ale nie wiem o czym :/ 2004-08-15 02:24:58 skomentuj (24) 24 lipiec 2004 Tak, to już się robi bardzo dziwne. Cos mi tu nie gra i za żadne skarby nie chce grać. I powiem szczerze, ze ani trochę mi się to nie podoba. Ta sytuacja, która panuje w moim domu jest śmieszniejsza od śmiesznej i dziwniejsza od dziwnej. A ja w tym wszystkim nie potrafię się odnaleźć. No nic na to nie poradzę, ale to nie na mój mały rozumek. Uciekam od tego wszystkiego, uciekam w świat książek, do innych ludzi... tylko, że tych ludzi nie jest wielu, wyjechali...może wiedzieli, że będę do nich uciekać i sami uciekli, uciekli od moich problemów...byli mądrzy...Ale dośc narzekań, co ma być to będzie...najwyżej poszukam sobie innej norki do mieszkania...ciekawe tylko gdzie i za co będę ja opłacac, ale jakoś będę musiała dać radę... W końcu oglądnęłam Shreka 2. Nareszcie, myślałam, ze nigdy do tego nie dojdzie. Początkowo planowałam jechać na jego premierę do kina do Poznania, ale life is brutal i nikt nie mial kasy lub nie chciał mi towarzyszyć, a wiec podwinęłam rękawki i całe 4 doby go ściągałam, dlatego też na blogi nie wchodziłam, bo net mi chodził wolniej od ślimaka. No cóż, czy mi się Shrek 2 podobał? Hmmm, no jasne :) A najbardziej scena końcowa, gdy mój ukochany osiołek naśladował Rickiego Martina, to byl dopiero występ ;) A tak poza tym to wczoraj dostałam pisemko z UAM w Poznaniu. Co sie z niego dowiedziałam, a no to, ze sie na psychologię nie dostałam. Jak to zwykle bywa, zdałam ale inni zdali lepiej i mi punktów zabrakło. Wcale mnie ta wiadomość nie zaskoczyła, raczej zdziwiło mnie to, ze wogle zdałam. To już duży sukces jak na mnie :) 2004-07-24 12:55:13 skomentuj (17) 18 lipiec 2004 To wszystko nie na moje siły... O nie, nie-chciana wysiada, albo już wysiadła. Ile można to znosić, ile można cierpieć i płakać w poduszkę? No ile??? Pytam się, czemu nikt nie odpowiada??? No do cholery, czemu?? A, już wiem czemu, bo nie ma kto odpowiedzieć. Przecież całymi dniami jestem sama, nie ma tu nikogo, tylko ja i cisza. Początkowo było miło, mogłam robić co mi się żywnie podobało, ale na dłuższą metę to nie do wytrzymania i ja już się poddaję. Mam dość!!! Dlaczego moja matka tak sie zachowuje, dlaczego woli obcego faceta, który tyle razy zranił ją i jej rodzinę, od własnej córki?? Dlaczego miłość tak zaślepia... Zniosłam wiele, na wiele pozwoliłam, ale to co się teraz dzieje to już ogromna przesada, a ja w tym wszystkim jestem bezradna...Nikt mnie nie słucha, nikt nie słucha moich potrzeb, nikt nie widzi mojego cierpienia...Czy to już tak daleko zaszło, czy musze sie posunąć do ostateczności, czy musze zrobić to z czym walczyłam i czego w głębi duszy nie chcę??? Chyba tak... Ta kobieta chyba nie rozumie, ze swym zachowaniem może doprowadzić do całkiem nieprzyjemnej sytuacji...Kiedyś może mnie potrzebować, ale wtedy będzie już za późno, bo przez swoja głupotę straci jedyne dziecko, dziecko, które ułoży sobie zycie bez niej, wymaże ja z pamięci, tak jak ona obecnie to robi, po prostu zacznie zyć jak człowiek i ona wtedy dopiero zrozumie swój błąd...No cóż sytuacja jak z filmu... Już po egzaminach.. No cóż life is brutal :) Nigdzie sie nie dostałam :) Zdałam, ale się nie dostałam, zabrakło mi paru punktów...Napisałam odwołanie, tzn. ktoś mi je napisał, jakiś profesor co wykłada na Uniwerku :) Może się dostanę, a może nie :) W obecnej chwili wisi mi to, nie wiem czemu, ale zlewam na całą sprawę, za dużo już miałam stresów w tym roku i chyba wyczerpałam swój stresogenny limit i to już mi zwisa. Najwyżej pójdę do jakieś podrzędnej szkoły, jakoś przetrwam ten jeden rok i po raz kolejny spróbuje gdzieś sie dostać. A teraz mam wakacje i psychiczną sytuację w domu :) To jest o wiele zabawniejsze.. :( 2004-07-18 22:55:46 skomentuj (8) |